Europa nie jest w stanie zaspokoić własnego zapotrzebowania na półprzewodniki, a Chips Act 2.0, przedstawiony przez Komisję Europejską w czerwcu, nadal oczekuje na przyjęcie. Produkcja zaawansowanych chipów wymaga skomplikowanego łańcucha dostaw, w którym europejskie firmy mają silną pozycję tylko na wybranych etapach.
Budowa półprzewodników to jeden z najbardziej złożonych procesów produkcyjnych na świecie. Na końcowy produkt składa się ponad 1000 półproduktów, a towary przekraczają granice państw ponad 70 razy w trakcie produkcji. W tym łańcuchu dostaw jedynie kilka ogniw jest silnie reprezentowanych przez europejskie firmy, podczas gdy pozostałe etapy realizowane są w innych regionach świata.
Pozycja Europy i zależność od importu
Według ekspertów Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) około 9 proc. wartości wytwarzanej na rynku półprzewodników powstaje w Europie. Import stanowi aż 78 proc. wartości używanych w Unii Europejskiej elementów i układów. Największa część dostaw pochodzi z krajów Azji, takich jak Tajwan, Korea Południowa czy Chiny.
Eksperci PIE zwracają uwagę na występowanie wąskich gardeł w łańcuchu dostaw, gdzie pojedyncze firmy produkują komponenty, których nie da się szybko zastąpić. Przykładowo Chiny odpowiadają za ponad 90 proc. produkcji galu i ponad 80 proc. germanu, pierwiastków niezbędnych do produkcji układów scalonych, diod LED i układów podczerwieni. Korea Południowa zapewnia 42 proc. produkcji kart pamięci, a cała produkcja najbardziej zaawansowanych półprzewodników jest zlokalizowana na Tajwanie.
Inicjatywa Chips Act 2.0 i jej status
Europa ma silną pozycję jedynie na etapie osadzania materiałów na płytkach krzemowych. W tym obszarze działają holenderskie koncerny ASML i ASM. ASML jest monopolistą na rynku najbardziej zaawansowanych maszyn do litografii EUV, niezbędnych do masowej produkcji skomplikowanych półprzewodników, natomiast ASM posiada ponad 50 proc. udziału w rynku urządzeń do osadzania warstw atomowych (ALD).
W odpowiedzi na te uwarunkowania Komisja Europejska zaproponowała Chips Act 2.0, mający na celu wzmocnienie europejskiego przemysłu półprzewodnikowego, lepszą koordynację między państwami członkowskimi, w tym monitorowanie łańcuchów dostaw, oraz zwiększenie popytu na końcowe produkty. Inicjatywa została przedstawiona w czerwcu, a obecnie trwają wstępne prace w Radzie UE oraz przygotowania w Parlamencie Europejskim.
Eksperci PIE podkreślają, że do przyjęcia Chips Act 2.0 jest jeszcze daleka droga. Zwracają uwagę na rosnącą niepewność w relacjach międzynarodowych oraz przypadki wykorzystywania przewagi technologicznej do celów politycznych. Od 2023 roku eksport galu i germanu podlega restrykcjom, a ceny tych surowców wzrosły nawet dziesięciokrotnie.
Administracja amerykańska może ograniczać dostęp do własności intelektualnej i produktów końcowych, natomiast Chiny kontrolują kluczowe surowce. W tym kontekście kontrola nad łańcuchem dostaw półprzewodników nabiera znaczenia zarówno ekonomicznego, jak i politycznego.
Europa pozostaje w dużym stopniu zależna od importu półprzewodników i surowców, a Chips Act 2.0 jest inicjatywą mającą na celu wzmocnienie jej pozycji w tym sektorze. Prace nad przyjęciem tej inicjatywy trwają w instytucjach unijnych.

Komentarze
Linki do innych stron WWW w komentarzach są niedozwolone i takie komentarze są automatycznie odrzucane.